Psycholog Warszawa Mężczyzna w depresji 9
O depresji, nerwicy, zaburzeniach odżywiania, fobii, uzależnieniach, kto kategoryzuje hotele

O depresji, forum o depresji


You are not connected. Please login or register

Mężczyzna w depresji 9

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

1 Mężczyzna w depresji 9 on Pią Kwi 02, 2010 5:06 pm

Admin


Admin
Ilu mężczyzn przepytałeś na okoliczność depresji? Jak do nich dotarłeś? Czy obraz męskiej depresji w gruncie rzeczy jest jeszcze bardziej ponury, bo rozmawiałeś wyłącznie z tymi, którzy chcieli się otworzyć?

W badaniach zrobiłem wywiady z prawie 30 mężczyznami. Wszyscy leczyli się albo ambulatoryjnie, albo szpitalnie w dwóch szpitalach akademickich w Polsce (w jednym z nich byłem na stażu "ucząc się" psychiatrii - to bardzo zmienia perspektywę). Oczywiście rozmawiałem tylko z mężczyznami, którzy wyrazili zgodę na rozmowę (i to zgodę bez jakiejkolwiek presji) i poza jednym, dwoma osobami, nikt nie odmówił rozmowy. Bardzo wyraźne było to, że skoro ta choroba ich gnębi, to może choć przez pracę naukową będą potrafili z niej wydobyć coś pozytywnego i pomóc innym. To było wzruszające, bo ci mężczyźni dzielili się ze mną sprawami uznawanymi za bardzo wstydliwe, intymne i robili to z powodów altruistycznych. Ponadto dostałem również kilka listów mężczyzn w depresji, którzy napisali do mnie po apelu w "Gazecie Wyborczej". Napisało do mnie też kilka kobiet, które żyją lub żyły z mężczyznami w depresji. Wszystkim im chciałbym serdecznie podziękować za to, że podzielili się ze mną swoim cierpieniem. Bez nich nie byłoby mojej książki, moich badań, czy wreszcie tego wywiadu. Ja jestem tylko osobą, która opowiada o tym, o czym oni mi opowiedzieli.

Co jeszcze - poza tym, że nigdy nie mówili, że są chorzy na depresję - w ich relacjach się powtarzało?

Było kilka interesujących wątków, chciałbym wspomnieć o dwóch. Jak wspomniałem depresja dla tych mężczyzn to głównie to, że nie są w stanie pracować. A wyzdrowienie z depresji to powrót do pracy. Oni nie chcieli się cieszyć z życia czy odczuwać przyjemności (to drugi poza obniżonym nastrojem kluczowy warunek depresji). Jak powiedział mi jeden z informatorów: on chce nałożyć na siebie kierat i ciągnąć. To obraz mężczyzny wstającego o piątej, o szóstej w pracy, urobionego po pachy, a potem w domu narzekającego jak mu ciężko. Ale to wszystko ze świadomością, że on daje radę! Że ten wygięty krzyż w kieracie nie pęka i on ciągnie! To jest depresja u mężczyzn. To ma kapitalne znaczenie: bo jeśli mężczyznę leczymy na 'obniżony nastrój', albo na 'brak przyjemności', a ma to w nosie, bo chce móc pracować, to powstaje pytanie, czy jest sens go tak leczyć, prawda?

Rozmawialiśmy też o tym, jak się moim informatorom żyje w rodzinach. I zanim powiem o tym, co usłyszałem, chcę zrobić dwa zastrzeżenia. Dostępna mi jest tylko jedna wersja rzeczywistości i nie wiem jak opowiedziałyby mi o życiu żony i dzieci tych facetów. Po drugie, strasznie łatwo jest krytykować rodziny za nieczułość, brak wsparcia i cokolwiek jeszcze, gdy się nie ma do czynienia na co dzień z kimś chorym na depresję. David Karp napisał książkę pt. "Ciężar współczucia" (The Burden of Sympathy) - to bardzo dobrze podsumowuje problem rodzin.

No więc, w tym co usłyszałem, obraz rodziny jest strasznie smutny. To obraz mężczyzn wykluczonych, zepchniętych na margines rodziny. Ale nie to mnie uderzyło. W tym, co mówili moi rozmówcy widać było, że oni zgadzają się z tym wykluczeniem. To było mówienie o sobie w kategoriach tego, że zasłużyli na to, że się tak dzieje. Bo oni są upierdliwi, namolni, nie pracują, nie wykazują inicjatywy, itd., itp. A przecież chorobą nie można sobie niczego zasłużyć - tymczasem depresja to choroba.

Zastanawiałem się, dlaczego tak jest - skąd to "samobiczowanie". I jedyne, co mi przyszło do głowy, to to, że to jest sposób na obronę rodziny. Przecież odrzucenie chorego jest czymś społecznie nagannym. No to jak ma taki "prawdziwy mężczyzna" wkopywać swą rodzinę. Nie wkopuje, nie donosi. On staje po ich stronie: oni mnie odrzucają, ale to dobrze. To bardzo smutne opowieści.

W innych badaniach, żona pewnego mężczyzny w depresji po dłuższej krytyce zachowania męża powiedziała: "No jedyne, o co dba, to o higienę, Nie jest taki, wie pan, że się nie myje, czy nie goli. Zwróć uwagę na negatywizm. Nie usłyszeliśmy: on się myje. Usłyszeliśmy: nie jest tak, że się nie myje. A dlaczego? A dlatego, żeby było negatywnie, żeby było "na nie", bo o facecie w depresji nie da się powiedzieć nic pozytywnego. I to też jest bardzo smutne.

Zobacz profil autora http://o-depresji.board-directory.net

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach

Psycholog Warszawa lokalizacja